Między metatezą a metanoją

Kościołów pod wezwaniem świętego Marcina jest w Dalmacji wiele. Wśród nich odnajdujemy dwa średniowieczne obiekty zasługujące na uwagę szczególną.

Architektoniczna prostota kamiennego kościoła we wsi Ivinj jest kompensowana jego wyjątkowym otoczeniem. Budowla mieści się na planie rzymskiej villa rustica. Świątynia jest otwarta raz w roku, podczas święta patronalnego. Jedenastego listopada, na katolickie „Martinje”, odprawia się w niej jedyną w roku mszę świętą.

Kościół, w oddalonej o pięćdziesiąt kilometrów od Ivinja Pridradze, jest wzniesiony na planie trójlistnym. Takim układem charakteryzują się świątynie wczesnośredniowieczne w Dalmacji. Nawę zamykają trzy półokrągłe apsydy. Obiekt zwieńcza podwójna dzwonnica parawanowa. Przy bryle kościoła znajduje się kamienna sześciokątna chrzcielnica ze studnią. Świątynia jest otwarta dla wiernych, stanowiąc centrum wiejskiej parafii. Pridraga jest jednak przykładem niezwykłym ze względu na zachowany stan obiektu.

Omawiane zabytki uruchamiają intuicyjne pytania o patrona opisywanych kościołów – świętego Marcina.

Marcin z Tours jest figurą o wyjątkowym znaczeniu dla Chorwatów. Apogeum „notowań” świętego wśród Dalmatyńczyków przypadło na wieki średnie. Z czasem święty Marcin splótł się symbolicznie z losem chorwackim i ludową obrzędowością katolickiej prowincji.

Święty Marcin nie jest jednak nad wyraz „eksploatowaną” figurą w świecie prawosławnym. Wynika to z faktu silnego utożsamienia tej postaci z zachodnią częścią dawnego Imperium Rzymskiego.

W tradycji chrześcijańskiej perspektywa geograficzna zaczęła nabierać szczególnej roli po wielkim rozłamie Kościoła w 1054 roku. Jedną z głównych przyczyn zdobywania lub utraty popularności danych świętych na określonym terenie była kwestia miejsca ich narodzin, działalności publicznej i śmierci.

Podniesione zagadnienie stanowi również istotny trop w kontekście identyfikacji chorwackich i serbskich imion w Dalmacji, a także w szerszym regionie bałkańskim.

Zestawmy dwóch świętych, których wspomnienie w katolickim kalendarzu liturgicznym następuje dzień po dniu. Marcin i Renat są przykładami popularnych chorwackich imion męskich, które odpowiadają świętym chrześcijańskim pochodzącym z Zachodu.

Obie formy – Martin i Renato – podobnie jak ich żeńskie odpowiedniki – Martina i Renata – są wyraźnie utożsamiane z katolicką tradycją chorwacką. Zarysowuje się tu jednocześnie ciekawa asymetria. Renato to popularne imię męskie zwłaszcza na wybrzeżu. Nie są mi jednak znane dalmatyńskie patrocinia związane ze świętym Renatem z Sorrento.

Zdumiewa i intryguje jednocześnie, że w Zadarze i Dubrowniku trudno jest odnaleźć kościół pod wezwaniem świętego Marcina. W Szybeniku jest jedna niewielka świątynia, której ten orędownik patronuje. Wybudowany w latach dwudziestych ubiegłego wieku kościół znajduje się przy Vilsonov prolaz, od strony ulicy Radicia.

Mniej zaskakuje brak w Dalmacji świątyń pod wezwaniem świętego Renata. To figura o raczej lokalnym oddziaływaniu, ściśle związana z regionem Sorrento położonym na południu Italii.

Nazwy wsi, patroni kościołów, imiona mieszkańców, hierarchia świętych – to wszystko decyduje o obliczu dalmatyńskiego świata. Te czytelne znaki tradycji i wierności – zdawać by się mogło – ulatują gdzieś w powietrze w chwili przekroczenia granic miast.

W tradycji serbsko-prawosławnej dzień świętego Marcina to „Mratindan” lub „Mratinja”. Charakterystyczna forma rdzenia (Mratin zamiast Martin) zawdzięcza swoje istnienie zamianie sąsiednich dźwięków i liter. Metateza jest przeważnie wynikiem ekonomii wysiłku związanego z wymową. To częste zjawisko na Bałkanach.

Fascynujące – niedaleko Drniša leży wieś Mratovo. W niej – katolicki kościół świętego Marcina. To nie przypadek. W Bukowicy i Kotarach również katolicy określają dzień świętego Marcina rzeczownikiem Mratinja.

Należy przy tym odnotować, że jedenastego listopada – według kalendarza świeckiego – prawosławni w Chorwacji obchodzą dzień świętego Stefana Deczańskiego. To serbski król i męczennik. Jego święto zbiegło się w czasie z dniem świętego Marcina i z czasem wyparło dotychczasowy kult.

Podobna rewaloryzacja odnosi się do Vidovdanu. Wspomnienie świętego Wita nabrało z czasem charakteru narodowego. Tradycyjna nazwa pozostała, ale święto nawiązuje już do cara Lazara i Męczenników Kosowskich.

Trwająca setki lat rekonceptualizacja porządku liturgicznego i roli poszczególnych świętych w Serbskiej Cerkwi Prawosławnej spowodowała, że ani Vid, ani Martin lub Martina nie znalazły się w kategorii najpopularniejszych imion serbskich. W odróżnieniu od – a jakże! – Stefana i Lazara. 

Podróż między wspomnianymi świątyniami w Ivinju i Pridradze nie zabiera więcej czasu niż godzinę. Może się jednak wydłużyć, kiedy plan wycieczki uzupełnimy o spacer brzegiem zatoki Makirina i najmniejszego morza na świecie, jak zwykło się określać Karinsko more.

Spotkanie z antycznymi i średniowiecznymi zabytkami, podobnie jak zetknięcie z egzotyczną przyrodą, ułatwia gwałtowne wyjście z cienia ludzkiej myśli. Otwarta postawa na drugiego człowieka, wywodzącego się z pokrewnego lub wspólnego kręgu cywilizacyjnego, umożliwia uzupełnienie poznania i zajęcie własnego stanowiska wobec historii.

W Dalmacji mamy do czynienia z wielką liczbą osobliwości. Ich rozumienie przekształca nieświadomą wyprawę w wędrówkę pełną refleksji, intelektualnie uzasadniając kierunek podróży.

Bo to podróż właśnie najczęściej jest źródłem, inspiracją i motorem przemiany – od Telemacha po Helladzie, do po Krymie wędrującego Pielgrzyma.

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *