Dolne Miasto
Plac Ofiar Faszyzmu z Pawilonem Meštrovicia. W czasie II wojny światowej przerobiono go na meczet. Wokół ustawiono trzy minarety. Dziś starej-nowej świątyni muzułmańskiej już nie ma, ale pozostała zwyczajowa nazwa placu. „Džamija” to doskonałe miejsce wymarszu.
Kierunek jest jeden – Plac Bana Josipa Jelačicia. Punktem orientacyjnym pozostanie widoczna bryła zagrzebskiej katedry. Z ulicy Račkoga będzie nieprzerwanie widać dwie zasłonięte wieże. Zabytek ucierpiał podczas trzęsienia ziemi w 2020 roku. Liże jeszcze rany.
Robinie akacjowe na Jurišicia są jeszcze zielone. Po drugiej stronie ulicy, róg Petrinjskiej, wyróżnia się szczyt gmachu. Łączy on w sobie płynnie i nienachalnie cechy modernizmu, klasycyzmu i secesji. To dawna siedziba Banku Serbskiego w Zagrzebiu. Przed wejściem niewielki pomnik Stjepana Radicia. Ach, to purgerskie poczucie humoru!
To Dolne Miasto. Będziemy mogli odskoczyć na Gajevą. Przy ulicy widok dziwnie wymyślonego hotelu „Dubrovnik”. Ten futurystyczny, szklano-aluminiowy kolos wzbudzi skrajne emocje. Jakiś sens ta budowla mieć może. Człowiek się przekona. To trochę tak, jakby wielbicielowi Pepsi podać Kofolę. Potrzeba przełamania wewnętrznej bariery.
Między wymienionymi ulicami park Zrinjevac. Po intensywnym spacerze – czas na posiedzenie. Parkowe ławki umieszczone między monumentalnymi, stupięćdziesięcioletnimi platanami. Wokół piękne fasady kamienic. Niskie, popołudniowe słońce długim kontrastującym cieniem pogłębia plastykę elewacji. Są fontanny. Jest ażurowa altana. Nienowoczesna siedziba Muzeum Sztuki Nowoczesnej wpada w oko. Ryzalit z portykiem filarowym i loggią kolumnową pałacu Vranyczany hipnotyzuje.
Do Placu Jelačicia przystanek jazdy tramwajem. To serce Zagrzebia, gdzie dzwonki przejeżdżających maszyn mieszają się z żywym gwarem ulicy. Sąsiedni, wielki rynek Dolac nada środkowoeuropejskim barwom miasta bałkańskiego odcienia. „Ćevapi u somunu” na miejscu? Tak, bez zbędnej ceremonii.
Kaptol
Zagrzebska katedra to największy, jeden z najpiękniejszych i najstarszych zachowanych kościołów miasta. U jej stóp rozpocznie się ulica Kaptol, reprezentacyjna arteria dzielnicy. To przy niej właśnie odnajdziemy kilka ciekawych zabytków.
Osłonięte wieże katedry zagrzebskiej i barokowa wieża kościoła Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.

Miniemy średniowieczny klasztor franciszkanów z kościołem św. Franciszka. Świątynia, której początki datuje się na wiek XIII, jest jednym z najważniejszych pomników historii Zagrzebia.
Przejdziemy obok XVIII-wiecznej kaplicy św. Dyzmy. To tu zacznie się ulica Nova Ves. Brama miejska – wejście do Kaptolu od strony północnej – nie przeżyła. Przetrwała natomiast historia o skazańcach wyprowadzanych poza mury miejskie, na których wykonywano wyroki śmierci. Właśnie na dawnym miejscu straceń wznosi się kaplica Dobrego Łotra.
Budynki jedno- lub dwukondygnacyjne, murowane. XIX-wieczne kamienice i XVIII-wieczne rezydencje z obu stron wąskiej jezdni zadbają o atmosferę marszruty. Nova Ves to naturalne przedłużenie Kaptolu. Nieco wyższe domy i zwężona jezdnia niepostrzeżenie przeniosą nas z dawnej osady kanoników w duszny, ciasny rejon wsi służebnej.
Czwartą odwiedzoną świątynią będzie kościół św. Jana Chrzciciela. To klasycystyczna, zwarta budowla. Jej kameralne wnętrze zaskoczy barokowym przepychem.
Spacer po Nowej Wsi zakończy się przy skwerze Gupčeva zvijezda. W bliskim sąsiedztwie bez trudu znajdziemy piekarnię, kawiarnię, sklep samoobsługowy, restaurację. Do katedry odwiezie nas autobus miejski, to dwa przystanki.
Mirogoj
Spod katedry odchodzi autobus na Mirogoj. To wyjątkowo rozległy park-cmentarz, będący zastanawiającym przeglądem chorwackiej historii.
Będzie można zobaczyć pomnik ku czci ofiar grudniowych 1918 roku i krzyż poświęcony chorwackim domobranom. Między nimi Deutscher Soldaten Friedhof z czasów drugiej wojny światowej.
Mury porośnięte bluszczem. Arkady. Aleje kasztanowe, lipowe. Nagrobki. Grobowce. Wiecznie zielone jodły, świerki i cyprysy. Krzyże. Kamienie. Hortensje i róże. Płyta upamiętniająca pomordowane serbskie dzieci z Kozary. Miejsce pamięci ofiar żydowskich. Groby poległych żołnierzy jugosłowiańskich. I włoskich partyzantów.
Ale centralny punkt nekropolii odnajdziemy zupełnie gdzie indziej. To zlokalizowany za kaplicą, tuż przy głównej bramie cmentarza, grobowiec Franjo Tudźmana.
Cisza.
Plac Bana Josipa Jelačicia
Przy kaplicy św. Dyzmy możemy skręcić w lewo i ulicą Mikloušicia zawrócić na Tkalčicia. Jest ona najbardziej elegancką ulicą Kaptolu. O ile pod tym epitetem rozumiemy odnowione, zadbane kamieniczki, starannie ułożoną kostkę brukową i przytulne kawiarenki z drewnianymi okiennicami. Właściwie to graniczna ulica. Zanim potok Medveščak skanalizowano – oddzielał on wartkim strumieniem Kaptol i Gradec. To dwa ośrodki miejskie, z których zrośnięcia powstał dzisiejszy Zagrzeb.
Zostawmy komercyjną stronę starówki i zajrzyjmy na podwórka ulicy Tkalčicia. Połączone zaplecza utworzą zaskakująco autentyczną, ciaśniutką uliczkę. To Kožarska. Dawniej znana z przybytków uciechy. Po wytyczeniu sąsiedniej, ta „słynna” ulica straciła na znaczeniu. Wypłynie ona teraz z Tkalčicia, by do niej ponownie, na krótko wpłynąć.
Jeszcze ulica Skalinska i oto ukazuje się przechodniowi Dolac – największy miejski rynek. Już za późno na zakupy. Schody prowadzą z powrotem na Plac Jelačicia. Z tej wyłączonej z ruchu samochodowego przestrzeni zaczynają bieg zagrzebskie tramwaje. We wszystkie strony miasta, także w nocy.
Zabytkowe kamienice i budynki powojenne otaczają pomnik dziewiętnastowiecznego chorwackiego bohatera narodowego. Zatrzymamy się przy nim. Przed drugą wojną światową był skierowany na północ. Później zdemontowany – nazwę placu zmieniono na Trg Republike. W 1990 roku monument przywrócono na historyczne miejsce. Od tamtej pory Jelačić spogląda jednak w inną stronę.
***








