W cieniu Belgradu
W czasach Jugosławii rywalizacja belgradzko-zagrzebska była symbolicznym wyrazem sporu o pozycję dwóch dominujących narodów państwa. Serbów i Chorwatów. To nie był tylko ekonomiczny wyścig największych miast kraju.
Nie zawsze była w nim górą stolica Jugosławii. W Zagrzebiu wcześniej niż w Belgradzie powołano do życia szereg instytucji o znaczeniu prestiżowym. Bo do takich zalicza się teatr i operę. Powstanie Jugosłowiańskiej Akademii Nauk i Sztuk poprzedziło narodziny jej serbskiej odpowiedniczki. Zagrzeb posiada również starsze tradycje uniwersyteckie. Ten dorobek z pewnością nie ustawiał chorwackiej stolicy w pozycji ubogiego krewnego wobec Belgradu.
Od czego zacząć?
Reprezentacyjna część Ilicy wychodzi z Placu Jelačicia. Jeśli Jelačićev trg jest sercem Zagrzebia, to jego tętnicą jest właśnie Ilica. Na tej długiej arterii wciąż są zauważalne exjugosłowiańskie logo: Nama, Podravka, Borovo. Wprawne oko spacerowicza w średnim wieku wyłowi łudząco podobną typografię zastosowaną w logotypie czechosłowackiej kompanii Bat’a i jugosłowiańskiej Borovo. Dawny wukowarski kombinat obuwniczy założył przecież Tomaš Bat’a, czeski przedsiębiorca i wizjoner.
Obecna Ilica nie ma w sobie chyba nic bałkańskiego. Widzę tu natomiast szczyptę łódzkiego sznytu. Trochę Piotrkowskiej, Zielonej, Obrońców Stalingradu. Ilica. Powoli zanurz się w nią.
Cvjetni trg wydaje się świetnym punktem wyjścia do spaceru po śródmieściu. Na plac prowadzi z Ilicy elegancki pasaż handlowy „Oktogon”.
Zdjęcie Teatru Narodowego (Hrvatsko narodno kazalište) najlepiej zrobić z ulicy Masaryka. To dziesięć minut spaceru. Kwadrans zajmuje dojście do hotelu Esplanade. Ten oszałamiający budynek w stylu art deco jest położony między dworcem kolejowym i ogrodem botanicznym. Luksusowy hotel był przedwojenną wizytówką Zagrzebia, europejskiego miasta leżącego na trasie Orient-Expressu.
Przy kawie i nowinach
Rangę Zagrzebia jako centrum literackiego w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku potwierdzał rozbudowany rynek czasopism kulturalnych. Hrvatska revija i Savremenik stanowiły ważny element chorwackiego życia narodowego i debaty intelektualnej. Wysokie nakłady osiągały zagrzebskie dzienniki, takie jak Jutarnji list i Novosti.
Zagrzebskie domy książki używanej nie ustępują belgradzkim. Stare pocztówki, plany miast z dawnymi nazwami ulic, niewznawiane wydania książek, trudno dostępne słowniki, pasjonujące atlasy historyczne, kolekcjonerskie egzemplarze gazet z epoki – takie skarby mogą stanowić łup nie tylko pasjonata przeszłości.
Cvjetni trg
Kawiarniane stoliki otaczają pomnik Petra Preradovicia, a Cvjetni trg przylega do XIX-wiecznej cerkwi Przemienienia Pańskiego. Gruntownie przebudowany budynek zastąpił dawny katolicki kościół św. Małgorzaty. Prawosławna świątynia służyła początkowo obecnym w Zagrzebiu Grekom i Cincarom. Nazwa sąsiedniej ulicy – Margaretska – jest świadectwem przeszłości miejsca.
Plac dzieli tylko kilka minut spaceru od specjalnej atrakcji miasta. Zagrzebski „furnikular” zawozi na Strossmayerovo šetalište. To już Górne Miasto, przestrzeń dawnego Gradca. Spod wieży Lotrščak rozpościera się widok na subtelną i wyrafinowaną zabudowę starej części stolicy Chorwacji. W dalekim tle ujawnia się brutalizm blokowisk Nowego Zagrzebia.
Nowy Zagrzeb
Batalia między dwiema stolicami największych republik Jugosławii o liderowanie w wyścigu o ekonomiczno-polityczny prymat w państwie wyrażała się także w zmianie wyglądu Zagrzebia.
Do przykładów budownictwa socjalistycznego należą obiekty administracyjne („kockica” nad brzegiem Sawy), przemysłowe (kompleks elektrotechnicznego giganta Rade Končar, Targi Zagrzebskie) i arterie komunikacyjne. To również rozległe dzielnice mieszkaniowe (funkcjonalno-brutalistyczny obiekt „mamutica”). Zwłaszcza ten pierwszy i ostatni zasługują na dokumentację fotograficzną.
Górne Miasto
Ale wróćmy do Górnego Miasta. Obowiązkowym punktem wycieczki na starówkę jest kościół św. Marka. To świątynia z charakterystycznymi gotyckimi sklepieniami, otworami okiennymi wypełnionymi barwnymi witrażami oraz słynną kolorową dachówką. Ułożona precyzyjnie, przedstawia symbole Trójjedynego Królestwa Chorwacji, Slawonii i Dalmacji oraz miasta stołecznego. To serce dawnego Gradca.
Zobaczyć należy Banski dvori. Uwagę przykuwa barokowa fasada siedziby rządu. Po drugiej stronie Placu św. Marka mieści się klasycystyczny budynek chorwackiego Saboru.
Jedyna zachowana brama miasta w Zagrzebiu to Kamienna Brama (Kamenita vrata) z kapliczką Matki Boskiej. To jeden z najczęściej fotografowanych punktów na planie starówki. Nazwa uliczki Krvavi most nawiązuje do dawnych waśni między biskupami Kaptolu a burmistrzami Gradca i starć między prywatnymi wojskami. O mały włos nie doprowadziły one do ruiny obydwu ośrodków.
Z Radicia widać już szklaną bryłę szesnastopiętrowca. „Ilički neboder” to symbol nowoczesności Jugosławii i dawna siedziba instytucji państwowych oraz gigantów przemysłowych kraju. Tito kilkukrotnie witał tu Nowy Rok. Nasz spacer dobiega końca w sercu miasta, przy ulicy Ilica nr 1.
W dzielnicy willowej
W Zagrzebiu nie brakuje skwerów, ogrodów i parków. Jesienna wizyta w mieście zdaje się być ciekawym pomysłem. Znaleźć można bez trudu żywe muzea willowej architektury modernistycznej.
Krležin Gvozd na Tuškancu to ślepa uliczka. W latach pięćdziesiątych mieszkał tu wybitny chorwacki pisarz Miroslav Krleža – stąd nazwa.
Wcześniej zaułek był sceną dramatycznych wydarzeń. Wille żydowskich i serbskich właścicieli w tej ekskluzywnej dzielnicy były konfiskowane przez administrację ustaszowską. Następnie przydzielano je wysokim dygnitarzom reżimu. Przy ulicy Tuškanac rezydował Ante Pavelić.
Podany w „gostionicy” sznycel wiedeński z kuflem pilsnera wydaje się być zasłużonym posiłkiem po dłuższej przechadzce. Na spacer po małym parku Rokov perivoj wystarczy torebka pieczonych kasztanów kupiona na Cvjetnim trgu.
***











