Wybory do jugosłowiańskiego parlamentu związkowego w 1990 roku
Kwestia nieprzeprowadzonego głosowania powszechnego do dwuizbowego parlamentu związkowego Jugosławii (Skupština SFRJ, savezna skupština) w roku 1990 jest nie tyle marginalizowana, co pomijana w pracach historyków zajmujących się tematem doby zmierzchu socjalistycznej Jugosławii. Niesłusznie.
Stawiam tezę, że to zagadnienie jest kluczem do zrozumienia charakteru i kierunku przemian, które doprowadziły do rozpadu państwa.
Ostatnie wybory do jugosłowiańskiej skupštiny odbyły się w 1986 roku. Kadencja organu miała wygasnąć w roku 1990. Według jugosłowiańskiej konstytucji należało rozpisać nowe wybory ogólnokrajowe razem z wyborami do parlamentów w republikach.
Dlaczego ogólnokrajowe, demokratyczne wybory do parlamentu związkowego Jugosławii się nie odbyły?
Do przeprowadzenia wyborów ogólnokrajowych wymagana była nowa ordynacja wyborcza. Tej jednak, ze względu na konieczność politycznego konsensusu wokół wprowadzenia odpowiednich poprawek do jugosłowiańskiej konstytucji, savezna skupština nigdy nie uchwaliła.
Ustalenie nowych zasad wyboru posłów do skupštiny było koniecznością. Dotychczasowy sposób wyłaniania przedstawicieli głosujących był skomplikowany i nie odpowiadał nowym warunkom społeczno-politycznym.
Ten pośredni, oparty na wyborze reprezentacji przedstawicieli organizacji społecznych i politycznych, tryb wyboru nie mógł być zrealizowany w kontekście zaniku lub likwidacji dotychczasowych struktur w państwie. Oczekiwania i presja wyborców również odgrywały istotną rolę.
Rola parlamentu związkowego
Zdawać by się mogło, że decyzje i debaty dotyczące przyszłości państwa powinny się odbywać na forum jugosłowiańskiego parlamentu.
Teza, że żadnej z partii, które wygrały wybory na poziomie republik i utworzyły tam rządy taki format walki politycznej nie odpowiadał jest być może przesadzona. Natomiast z pewnością polityczne zwarcie na planie ogólnokrajowym w warunkach parlamentarnej konkurencji nie odpowiadało trzem partiom, które decydowały o obliczu przemian w trzech najsilniejszych jugosłowiańskich republikach. W Słowenii, Chorwacji i Serbii.
Nie wchodząc w szczegóły politycznej przepychanki słoweńsko-serbskiej, należy podkreślić, że podstawową osią sporu był kształt przyszłej ordynacji wyborczej.
Strona serbska nalegała na pełną demokratyzację procesu. Odpowiadać by mu miała formuła „jeden człowiek – jeden głos” na planie ogólnokrajowym. Strona słoweńska (i później chorwacka) odrzucała taką koncepcję obawiając się możliwości marginalizacji politycznej i uniemożliwienia realizacji własnych projektów strategicznych w nowych warunkach.
Kompromis polityczny był niemożliwy do uzyskania. Kwestie techniczno-prawne związane z wdrożeniem poprawek do konstytucji były wygodnym alibi i wymówką dla ówczesnych republikańskich liderów.
Ryzyko wyborów ogólnokrajowych
Zdaje się, że kierownictwu słoweńskiej koalicji DEMOS (Demokratyczna Opozycja Słowenii), chorwackiej HDZ (Chorwacka Wspólnota Demokratyczna) i serbskiej SPS (Socjalistyczna Partia Serbii) nie na rękę była kontynuacja wyścigu wyborczego na szerszym niż republikański planie. W grę wchodziła polityczna kalkulacja grup organizujących władzę na mniejszym, ale przewidywalnym i pewnym obszarze.
W warunkach nowej przestrzeni walki partyjnej każda z tych organizacji mogła przede wszystkim stracić. Rachunek zysków i kosztów był łatwy do przewidzenia w okolicznościach przyszłych i przewidywalnych, wymuszonych kompromisów politycznych.
Mogłoby się przecież okazać, że kwestie polityczne, społeczne i gospodarcze łatwo podlegające procesom decyzyjnym w ramach poszczególnych republik natrafiają na nowe komplikacje na szerszym, ogólnokrajowym planie.
„Rozwiązanie problemu Kosowa” przez kierownictwo polityczne Serbii w 1989 roku w ramach Republiki Serbii mogłoby okazać się tymczasowe i nierealizowalne w dotychczasowej formie.
Projekt secesji republik zachodnich mógłby spotkać się ze zorganizowanym sprzeciwem posłów z republik centralnych i wschodnich. To, zwłaszcza w kontekście ewentualnych głosowań w czasie rzeczywistym, a nie postępujących po sobie referendów republikańskich, mogłoby stanowić poważny dylemat dla wielu uczestników gry politycznej. I opóźnić procesy secesjonistyczne.
Należy zauważyć, że przywódcy stronnictw mających w swoich nazwach przymiotnik „demokratyczny” chętnie na zasady demokratyczne się powoływali. Ale tylko w ramach obszarów, w których mieli pewność, że organizacje przez nich kierowane stanowią większość. I mogą bez przeszkód sprawować władzę.
Parlament jugosłowiański nie był taką przestrzenią.
Co by było gdyby?
Nowe wybory i nowe rozdanie mogłoby narazić na polityczny szwank partyjnych liderów. A intencje przez nich deklarowane zdemaskować i skompromitować wśród wyborców.
Można sobie przedstawić, że w nowych wyborach w okręgach chorwackich wygrałaby lewica. W rezultacie wolnej gry wyborczej lub możliwego bojkotu wyborów przez secesjonistyczną HDZ. Czy w tych warunkach referendum niepodległościowe w tej republice byłoby możliwe do przeprowadzenia?
Próby ewentualnego bojkotu czy zerwania obrad skupštiny przez posłów słoweńskich mogłyby natrafić na przeszkody. Trudności te byłyby większe niż miało to miejsce w przypadku ostatniego, XIV Kongresu Związku Komunistów Jugosławii w 1990 roku. Pozycja Milana Kučana jako lidera konstruktywnej opozycji słoweńskiej zostałaby zachwiana.
Nie jest zapewne daleka od rzeczywistości wizja podzielonego serbskiego ciała wyborczego. Między dwie partie, SPS i SDS (Serbską Partię Demokratyczną) lub inne. To oznaczałoby zakwestionowanie dotychczasowej skuteczności i autorytetu Slobodana Miloszewicia jako serbskiego lidera.
Negocjacjom zapewne podlegałoby zagadnienie całościowej reformy ustroju państwa. Również problem kontroli politycznej nad wojskiem i szereg innych, żywotnych dla Jugosławii materii.
W tych wymagających warunkach mogłoby się okazać, że partie operujące retoryką nacjonalistyczną nie są politycznie efektywne.
Scenariuszy jest wiele – ale tu już wyraźnie dotykamy historii alternatywnej. Choć i perspektywa „co by było gdyby” nie powinna być chyba „lekką ręką” odrzucana w analizie badawczej.
Ośrodki decyzji politycznych w Jugosławii w 1990 roku
W 1990 roku centrum wydarzeń politycznych zostało przeniesione z poziomu rozwiązanego Związku Komunistów Jugosławii na organy ustawodawcze republikańskie – parlamenty poszczególnych republik.
Drugim centrum decyzji politycznych o znaczeniu ogólnokrajowym było prezydium SFRJ. Było ono złożone z przedstawicieli wszystkich republik i okręgów autonomicznych.
Jednak w momencie ustabilizowania się politycznego klinczu w stosunku 4:4 i faktycznego zablokowania funkcji tego ciała rola prezydium uległa erozji aż do jego zaniku.
Trzecim ośrodkiem władzy był rząd związkowy. Ten jednak, pozbawiony demokratycznego mandatu wyborczego, przestał odgrywać istotną rolę w połowie roku 1991.
To doba zaostrzającego się kryzysu i rozpoczęcia konfliktu zbrojnego w kraju.
Ostatnia kadencja skupštiny
Odpowiedź na pytanie „dlaczego rola parlamentu jugosłowiańskiego i premiera związkowego uległa ograniczeniu” kryje się w sposobie wyboru członków zgromadzenia ustawodawczego w roku 1986. Skład obu izb nie odpowiadał realiom politycznym roku 1990.
Posłowie wybrani w poszczególnych republikach i okręgach autonomicznych byli ponadto poddani presji politycznej wynikającej ze zmiany układu sił. To rezultat wyborów w każdej z republik w roku 1990.
Skupština jugosłowiańska funkcjonowała do przełomu 1991 i 1992 roku. W końcowej fazie już częściowo bez posłów pochodzących z republik, które ogłosiły niepodległość (słoweńskiej, chorwackiej i macedońskiej).
Nad kwestią przedstawicielstwa okręgów autonomicznych w ostatniej skupštinie SFRJ również się nie pochylono.
Przedłużona kilkukrotnie kadencja skupštiny (w latach 1990-1991) wynikała z wprowadzania ad hoc przepisów konstytucji państwa. Ich legalność w świetle obowiązującego prawa nie została zbadana.
Poruszonemu przeze mnie problemowi towarzyszyć powinna kwestia odpowiedzialności moralnej polityków decydujących o zablokowaniu wyborów do parlamentu Jugosławii, Milana Kuczana, Franjo Tudźmana i Slobodana Miloszewicia.
Należy zważyć, że deklaracje niepodległości Słowenii i Chorwacji nie zostały uznane przez Stany Zjednoczone i inne mocarstwa przed rozpadem parlamentu jugosłowiańskiego wyłonionego w wyborach roku 1986. I „oddaniu mandatu premiera wyborcom” przez Ante Markovicia.
***

