ZABIERZ MAPĘ
W samochodowym schowku przeglądowa mapa Jugosławii z 1984 roku. Na miejscu się przydaje. Niemiła to niespodzianka, kiedy za zakrętem okazuje się, że nasz przystosowany do świetnych dróg samochód z niskim podwoziem musi stoczyć nierówną walkę z makadamem. I to dziurawym. Mocno dziurawym. Nawigacje i mapy w aplikacjach w Górnej Bukowicy po prostu zawodzą.
Jakie to odcinki – nie zdradzę. Upalnym latem jazda samochodem jest jednak niemiłą koniecznością. Co to za przyjemność gnieść się, jak sardynka w puszcze, w aucie z zamkniętymi oknami. Bez klimatyzacji jest tu w czerwcu, lipcu i sierpniu ciężko. Motocykl? Jak najbardziej.

Bukowica na starej mapie.
Rower świetnie zdaje egzamin zwłaszcza jesienią i wiosną. Latem – na wybranych odcinkach. W odróżnieniu od Kotarów bukowickie wsie są bardziej od siebie oddalone. I z reguły nie ma w nich gdzie zrobić zakupów. Dopracowany plan wyprawy na dwóch kołach jest koniecznością.
We wsi Medviđa dwie główne „arterie” przecinają się pod kątem prostym, tworząc komunikacyjny środek regionu. To dobry punkt orientacyjny w planowaniu objazdówki po Bukowicy. W kierunku północno-zachodnim szosa poprowadzi do Obrovca, południowo-wschodnim do Kistanja, a południowo-zachodnim do Benkovca. Te miejscowości są oddalone o dwadzieścia kilometrów od krzyżówki. W stronę północno-wschodnią dziesięciokilometrowy odcinek drogi wiedzie do Žegaru.
PRZED POŁUDNIEM
Dobrze jest wyjechać wcześniej, bo można więcej zobaczyć. I mi udało się na drodze spotkać pasterza ze swoim stadem i psem. Tornjak biegnie zawsze z tyłu, za najsłabszą lub najmłodszą owieczką. Przesympatyczny to zwierzak. Ale gdy jest w pracy, przeszkadzać mu nie wolno.
Mieszkaniec Bukowicy się nie śpieszy. Ten skromny, oszczędny, także w słowach, człowiek do miasta czasem zajrzy. Tym bardziej, że „miasto“ jest w Górnej Bukowicy jedno.
I, mimo że w tym mieście nie ma ani szkoły, ani ośrodka zdrowia, poczty i posterunku milicji – jak opisywano w dawnych atlasach samochodowych miejscowości kraju – to je odwiedzano. Zawsze można tam było czegoś się dowiedzieć. Kupić coś dla ciała i duszy.
Mieszkańcy miasta byli jednymi z niewielu, którzy mogli w Bukowicy dostarczyć wiadomości. Tu także rozsądzano spory.
Miastem od zawsze nazywano Monaster Krupa.
O dziewiątej rano w niedzielę słychać pod Žegarem głos cerkiewnych dzwonów. Zapowiadają one nabożeństwo. A dźwięk niesie się doliną daleko. Akustykę zapewnia potężna ściana usadowionego od północy Welebitu. U jego stóp znajduje się klasztor.
I byłem na Boskiej Liturgii. Chociaż w klasztorze restauracji nie ma – nie wracałem głodny. Choć tam sklepu nie ma – nie wracałem z pustymi rękami.
Furta klasztorna.

LUDZIE
Rzadkie tu wsie, rozproszone. Porozsypywane w podwelebickich dolinach, rozbite na liczne przysiółki. Trudne tu warunki i mało miejsca do życia. Choć – paradoksalnie – wielkie tu przestrzenie, szerokie.
To krajobraz stworzył Bukovčanina. Podwelebicka bura wyrzeźbiła jego twarz, a bukowicki kamień wyrobił mięśnie. „Kamenit karakter” człowieka z Bukowicy wymodelowała nieustanna walka o przetrwanie. Kamenjar – to człowiek z krasu. Zachowujący dystans, nieugięty, niezależny. Ale też bardzo szczery, niezwykle serdeczny i wyjątkowo pomocny.
Czy cokolwiek się tu zmieniło przez setki lat?
Taki sam stoi wzdłuż drogi suhozid i taki sam rośnie garig. Wciąż ten sam letni koncert dają cykady. I zachody słońca się nie zmieniły. I tak samo tonie w rdzawo-czerwonym cieniu Welebit. Od wieków.
Tylko ludzi brakuje.
NIE ŚPIJ NA KAMIENIU
Nawet najsilniejszy i najdzielniejszy Bukovčanin przymknie w południe oko. Zdarza się, że i na kamieniu. W letnie południe, szczególnie pod Welebitem, może to nieść ze sobą poważne konsekwencje.

W Bukowicy mawiają, że najgorsze to stanąć lewą nogą w miejscu, gdzie wiły w nocy tańcowały.
Wiły – południce latają tu nisko. Jeśli pocałuje ona człowieka, ten śpi znacznie dłużej. Co się z nim wtedy dzieje – tego dokładnie nie wiadomo. Mawiano, że staje się oblubieńcem dziwadła. I taki dziewczyny już sobie nie znajdzie. Welebickie wiły są piękne i bardzo zazdrosne.
***

