Notatki znad książki

Nie jestem miłośnikiem architektury dalmatyńskich letnisk. Domy, wille i apartamenty wydają się jednakowe, nużące. Dwie, trzy lub cztery kondygnacje i balkon. Balustrada z profilowanych słupków betonowych w stylu śródziemnomorskim. Elewacja w kolorze brzoskwiniowym, kremowym, pomarańczowym lub beżowym.

Czy w nadmorskich wsiach nie lubią eksponować litego kamienia? Jeśli go widać, to zazwyczaj na poziomie cokołu i w narożnikach starszych budynków. Nierzadko solidna warstwa okładziny skutecznie maskuje całą fasadę i elewacje boczne. Konstrukcję domu może natomiast zdradzać elewacja ogrodowa, niewidoczna od strony ulicy. Po skuciu tynku na niejednym nadmorsko-dalmatyńskim domu ukazałby się… kamień. Bo jego maskowanie było w poprzednich dekadach uznawane za przejaw nowoczesności, praktyczności. I tak już pozostało.

Po prawej pierwotny budynek kamienny z późniejszą rozbudową.

Odpowiedź na pytanie o jednostajność architektury nadmorskich wsi jest ukryta w przeszłości. Znaczna część dzisiejszych apartamentów została postawiona w latach 1960–90. Budowano głównie z żelbetu, betonowych bloczków i pustaków. To materiały stosunkowo tanie, łatwiej dostępne i proste w użyciu. Taki dom wymagał jednak wykończenia. Więc tynkowano. Kolory jasne – bo takie powodują, że budynek wolniej się nagrzewa.

Cegła i drewno, znane z polskiego krajobrazu, to materiały w Dalmacji właściwie niespotykane. A surowy kamień był – podobnie jak w Polsce – kojarzony z niewykończonym budynkiem. Z brakiem elegancji, smaku. I środków finansowych wreszcie. Różnice w zachowanych kamiennych domach dalmatyńskich i, powiedzmy, dolnośląskich są jednak wyraźne. Tłumaczy je inny materiał i różna tradycja murarska.

Łatwiej i taniej dom otynkować niż podjąć się czasochłonnej obróbki surowca. Ale trend ulega zmianie. I w Chorwacji, i w Polsce. Kamienna fasada domu to dziś wyraz prestiżu. Tyle, że specjalistów coraz mniej, a materiał coraz droższy. Popularność zyskuje więc kamień dekoracyjny.

Tam, gdzie stan budynków jest gorszy, a na podwórku pergola lub rozłożyste drzewo owocowe i kawałek ogródka, robi się ciekawiej. Autentyczniej. Jeżeli taki dom jest oddalony od ruchliwej jezdni, to propozycja urlopu zaczyna brzmieć naprawdę interesująco. Podobne ustronia można odnaleźć w historycznych centrach większych wsi. W Pakoštane, Sukošanie i Bibinju, w pobliżu Gaženicy.

Uliczka w Sv. Filip i Jakov.

Mają kempingi i niewielkie nadmorskie letniska Chorwacji swoich zwolenników. Ale ja do nich nie należę. Mimo bliskości morza. Wolę spacer śliczną biogradzką starówką. W Sveti Filip i Jakov jest jej urocza miniatura. Chętnie tam zajrzę, wypiję kawę przy marinie. Lubię tę miejscowość także dlatego, że jest w niej świetny rynek owocowo-warzywny, targ rybny i piekarnia w jednym miejscu.

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *