Ravni Kotari

Na zapleczu Zadaru i Szybenika

Nazwę Ravni Kotari można tłumaczyć na „płaskie” bądź „równe powiaty”. Krajobrazowi odpowiada nazwa regionu. Wyróżnia się on na tle skalistej, krasowej Dalmacji.

Choć zaznaczane na mapach samochodowych, w przewodnikach turystycznych i różnego typu popularnych opracowaniach dość często, Ravni Kotari nie są w naszym kraju powszechnie kojarzone i rozpoznawane. A szkoda! Przecież latem przejeżdża tędy tak wielu turystów.

Opactwo franciszkanów we wsi Donji Karin – na tle zatoki i Welebitu.

Ravni Kotari – między Bukowicą i morzem

Na północnym wschodzie Ravni Kotari opierają się o krasową, surową Bukowicę. Mimo zasadniczej odmienności w krajobrazie związki między obydwoma regionami są niepodważalne. Od Adriatyku Ravni Kotari są natomiast oddzielone wąskim pasem przymorza, dotykając brzegu Jeziora Vrana. To największy chorwacki zbiornik słodkowodny.

Bura

Ravni Kotari sięgają na północy zatoki Karinsko more. Bywa tam wietrznie nawet latem. Niepogodę przynosi podwelebicka bura. Jej chłodne i porywiste podmuchy mogą skutecznie odstraszyć turystów od plażowania nad tym „najmniejszym morzem na świecie”. Zimą wiatr bywa tak silny, że jest w stanie uniemożliwić przejazd przez Maslenički most, najważniejsze połączenie lądowe między Dalmacją i resztą kraju. Bura może spowodować poważne szkody w gospodarstwach.

W Benkovcu

Ośrodkiem – i jedynym rawnokotarskim miastem – jest liczący niespełna trzy tysiące mieszkańców powiatowy Benkovac. Robi on wrażenie sennej miejscowości nawet w miesiącach letnich. Miasto ożywa kilkukrotnie podczas sezonowych imprez, tych zorientowanych na krajowych i zagranicznych kupców i turystów.

Dziesiątego dnia każdego miesiąca odbywa się w mieście Benkovački sajam. Ten posiadający stuletnią tradycję targ przyciąga rzesze sprzedawców. I jeszcze większą liczbę kupujących i ciekawskich z dalszych nawet okolic. Na lipcowym festiwalu „Bukara” prezentowana jest oferta producentów wyrobów spożywczych. Demonstrowane są na niej również tradycyjne wyroby rzemieślnicze Kotarów i sąsiedniej Bukowicy. Ponadto turystów może zainteresować coroczny przegląd win „Vinfest”. Odbywa się on na przełomie sierpnia i września będąc, a jakże, ukoronowaniem winobrania. „Benkovački Prisnac” to kolejny festiwal gastronomiczny, który wziął swą nazwę od tradycyjnego wypieku rawnokotarskiego. Na tej cyklicznej imprezie, odbywającej się zwykle na początku sierpnia, można skosztować oryginalnych dań dalmatyńskiej kuchni. Aktualne daty i program imprez mogą Państwo znaleźć na stronach TZ Ravni Kotari.

Związki z morzem

Związki Kotarów z Zadarem i Szybenikiem były i pozostają silne. Na leżący na styku kultur przymorza i kontynentu obszar wpływała przez wieki kultura włoska w różnych jej wymiarach. Italia oddziaływała zwłaszcza z nadmorskiego Zadaru. Obecnie zależności między tymi portowymi miastami a wsią również są widoczne. Na zadarskich i szybenickich straganach sprzedaje się rawnokotarską żywność. W Zadarze znajdują się instytucje i placówki obsługujące interesantów z dalszych nawet okolic. W mieście łatwiej wreszcie o zatrudnienie.

Gajo i Zlajo

O utrzymanie wyjątkowości regionu rawnokotarskiego, gdzie zdecydowanie dominuje wieś i sposób życia z nią związany, dbają jego mieszkańcy. Ich troska o zachowanie tradycji godna jest podziwu. Poznawać ją możemy zwłaszcza latem, podczas różnorodnych uroczystości, przedsięwzięć i imprez.

Jeśli zetkną się Państwo z plakatem zachęcającym do wzięcia udziału w występie duetu Gajo i Zlajo, proszę się nie wahać – to najlepszy dalmatyński duet folklorystyczny.

Nie można tu pominąć wyjątkowego duetu „Gajo i Zlajo”. Występy obydwu artystów i przyjaciół zarazem, Serba i Chorwata, zapadają w pamięć. Pieśni są wykonywane przy akompaniamencie akordeonu, dipli lub a capella. Dialogi między artystami, znane jako zdravice, są gwoździem programu licznych imprez folklorystycznych. To wesołe, ale i refleksyjne, opakowane żywą metaforyką, improwizowane formy ludowej pieśni lirycznej. Mogą one przybrać dowolny wyraz w zależności od potrzeby lub okazji.

Przysmaki regionu

Korzystne warunki klimatyczne spotykają się w Kotarach z żyznymi gruntami. Takie połączenie umożliwia określenie regionu jako najbardziej urodzajnej części Dalmacji. Na przestrzeni wieków była jednak ona powszechnie kojarzona z wszechobecną biedą.

Niski poziom rozwoju gospodarczego był spowodowany rujnującą polityką mocarstw sprawujących kontrolę nad tym odosobnionym obszarem. Peryferyjne, choć strategicznie istotne, położenie prowincji było potęgowane skromną siecią utwardzonych dróg. Projektów modernizacyjnych, poza krótkim panowaniem francuskim w XIX wieku, nie podejmowano. Impas inwestycyjny przedłużał okres gospodarczego zastoju regionu. Dalmacja stanowiła bazę surowcową zarówno wobec Wenecji, jak i Wiednia.

Ten stan miał oczywiście odzwierciedlenie na rawnokotarskim stole. Echem dawnych czasów są oryginalne potrawy. Chociaż tradycyjna spiza, czyli dalmatyński posiłek, wyrabiana była z prostych, łatwo dostępnych i tanich produktów, to dziś zyskuje ona uznanie najwybredniejszych nawet smakoszów.

Presnac, pula i preška

Wypiekiem podobnym do słynnego bałkańskiego burka jest presnac. Choć jest on dużo tłustszy, bogatszy. Według zapewnień lokalnych mieszkańców „na presnacu” można było kopać w polu cały dzień. Kuchnia tradycyjna była oparta na kukurydzy. Z mąki kukurydzianej wyrabiano pulę (lub purę). Stanowiła ona podstawowe danie mieszkańców regionu. Pulę zalewało się zwykle mlekiem. Ale nie zawsze. Dodawało się do niej to, co gospodyni miała pod ręką. Pulę można było uzupełnić jogurtem albo domowym serem. Także pomidorami, zwanymi tu, jakżeby inaczej, pomidori. Danie okraszano kapustą kiszoną lub tłuczonym czosnkiem.

Prisnac (presnac) – tradycyjny wypiek rawnokotarski.

fot. TZ Ravni Kotari

Z puli robiło się też kukurydziany chleb, preškę. Powstawała ona z niedostatku. Nie każdy miał bowiem dostęp do pszenicy, aby wypiekać z niej chleb. Na stole nie brakowało także pogačy. Tak nazywa się bałkańskie pieczywo z mąki pszennej lub kukurydzianej. W odróżnieniu od chleba nie jest przygotowywane na zakwasie. Pogača musiała być na stole zwłaszcza podczas wielkanocy (specjalnie udekorowana „posna pogača”). Obecnie wyrób ten można kupić nawet w supermarkecie w Benkovcu.

Zwyczajowy sposób wypieku chleba.

fot. TZ Ravni Kotari

Sposoby przyrządzania potraw – peka

Trudno sobie wyobrazić rawnokotarską spizę bez tradycyjnych sposobów jej przygotowywania. Wszelkie wypieki były robione „ispod peke”. To starodawny sposób wyrobu chleba i pogačy, a także przyrządzania mięs, warzyw czy ziemniaków. Produkty kładziono na tacy lub brytfannie podgrzewanej rozżarzonym drewnem. Za przykrycie służyła gliniana, cynowa lub żelazna pokrywa w kształcie kopuły – peka. W trakcie pieczenia należało na nią sypać rozżarzone drewno w celu utrzymania stałej temperatury. Jagnięcinie w ten sposób przygotowanej nie sposób się oprzeć!

Obecnie tego rodzaju potrawy przygotowuje się raczej w murowanej kuchni domowej lub ogrodowej, wykonanej z klinkieru lub kamienia. W dawnych czasach wyglądało to nieco inaczej.

Czym jest ognjište?

Palenisko było usytuowane w centralnym miejscu głównej i najczęściej jedynej mieszkalnej izby domu. W wykopanym zagłębieniu, ograniczonym kamiennym winklem, rozpalano ogień, nad którym przygotowywano potrawy. Peka była zawieszana na regulowanym łańcuchu. Na nim można było oczywiście mocować inne naczynia odpowiednie do gotowania. Takie palenisko i miejsce wokół niego nosiło nazwę ognjište.

W tej części domu zorganizowane było życie całej rodziny. Tu ludzie umierali i tu się rodzili. Siedząc wokół ognjišta podejmowano decyzje o zasadniczym znaczeniu. Tu wreszcie starsi przekazywali młodszym to, co powinni wiedzieć o przeszłości. Opiewano czyny dawnych bohaterów. Opowiadano sobie legendy i baśnie.

Takie skamieliny można znaleźć na każdym rawnokotarskim polu. To najlepszy dowód, że jednak było tu kiedyś morze.

Czy mówiono także o tym, jak kiedyś Ravni Kotari pokrywało morze? Jego śladem są skamieliny, odciski zwierząt i roślin widoczne na kamieniach. Na takie pamiątki można natrafić spacerując po rawnokotarskich wzniesieniach i krasie.

Svaštariti i marendati

Ravni Kotari są bogate niezwykle pracowitymi ludźmi. Svaštariti – to słowo często się przewija w rozmowach z mieszkańcami. Określenie oznacza zajmowanie się wszystkim, robienie tego, co akurat jest potrzebne. Pracy bowiem jest tutaj mnóstwo. Od marca do listopada. Choć w Kotarach żyło się i żyje nadal raczej skromnie i oszczędnie, to ludzie potrafią się tutaj bawić i cieszyć życiem.

Fenomenem jest zjawisko marendy. Słowniki nie dość precyzyjnie tłumaczą słowo jako drugie śniadanie. Marendarati oznacza spędzać przedpołudnie z bliskimi i sąsiadami, omawiając codzienne sprawy przy niezbyt ciężkim posiłku i napoju. Latem zwykle na tarasie, pod pergolą lub rozłożystym dębem lub morwą. W przyjemnym, przydomowym cieniu.

Podczas rozmów ze starszymi mieszkańcami można wyczuć nostalgię za czasami gospodarczej prosperity lat siedemdziesiątych i, do pewnego stopnia, osiemdziesiątych. Usłyszeć można, że w okresie zbiorów, z takich wsi jak Kašić, Smilčić czy Biljane (czyli z bezpośredniego zadarskiego zaplecza), wywożono do jugosłowiańskich miast dziesiątki ciężarówek owoców i warzyw. Każdego dnia. Czy czasy te bezpowrotnie minęły?

Obecnie uprawa ziemi czy hodowla zwierząt nie są już zajęciami tak dochodowymi jak kiedyś. Pojawiają się więc działalności nowego typu. Oparte głównie na turystyce. Przejeżdżając przez region można natknąć się, poza winarniami lub restauracjami serwującymi dania rodzimej kuchni, na szyldy producentów oleju z oliwek, win, serów i mleka. A także wyjątkowych i godnych polecenia rawnokotarskich miodów. Pszczelarstwo ma tu naprawdę długą i bogatą tradycję. Przedsięwzięcia te – uzupełniane przez indywidualne lub spółdzielcze pracownie rękodzielnicze – powoli zapełniają krajobraz gospodarczy rawnokotarskiej wsi.

Ale wróćmy do marendy. Chleb z pancetą, rodzajem tłustego boczku, smakuje doskonale. Dalmatyńskiego pršuta zachwalać nie trzeba. Ta wędzona i suszona szynka ma na sobie więcej mięsa niż słoniny. Kroi się ją, podobnie jak pancetę, w cienkie plasterki. W innym przypadku traci swoje walory, niepowtarzalny zapach i smak.

Latem do posiłków zwykło się konsumować gemišt. To wino białe, najczęściej domowej roboty, rozcieńczone gazowaną wodą mineralną. W miesiącach pozostałych podaje się raczej wino czerwone z dodatkiem zwykłej wody. Napój taki jest nazywany bevandą. Na talerzu nie powinno zabraknąć serów i owoców z przydomowego ogrodu. Podobnie jak soków. Godny rekomendacji jest znakomity, gęsty višnjik. Wyrabia się go z lokalnej odmiany wiśni – maraskino. Z konfitur i dżemów polecam zwłaszcza ten ze świeżych fig.

Dalmatyńskie specjały, wśród nich pršut w specjalnym uchwycie, kozi ser oraz suszone figi i szynka.

fot. TZ Ravni Kotari

Sposoby przyrządzania potraw – na gradele

Na marendzie możemy zostać poczęstowani owocami morza lub świeżą adriatycką rybą. Wśród tych ostatnich, dzielących się na białe i niebieskie, największą popularnością cieszą się sardynki. Tradycyjny sposób ich przyrządzania określa się mianem „na gradele”. Ta sięgająca czasów przedhistorycznych forma opiekania ryb na ruszcie przypomina współczesny grill. Nasączona oliwą z oliwek, z dodatkiem pietruszki, drobno posiekanego czosnku, soli i pieprzu „riba na gradele” smakuje wybornie. Sardynki – wcześniej dobrze obtoczone mąką pszenną lub kukurydzianą – można również smażyć na głębokim tłuszczu. Po usmażeniu posolić i pokropić cytryną. Podawane z ziemniakami i sałatką z pomidorów, papryki i cebulki, względnie z zieloną sałatką są przepyszne.

Bule i briškula

Do obowiązkowych form spędzania wspólnego czasu na rawnokotarskiej wsi należy oczywiście, tak jak w pozostałej części Dalmacji, gra w bule. Nazywają ją tu balote. Nietrudno zauważyć balotane. To ogrodzone boiska, gdzie można spróbować swych sił w tej wymagającej dobrego oka i pewnej ręki gry. Miejscowi chętnie wytłumaczą jej zasady, zapraszając do wspólnej zabawy. Jednak o taryfę ulgową proszę nie liczyć. Żyłka współzawodnictwa daje o sobie wyraźnie znać nawet podczas gry z zagranicznym turystą. Obok petanki do najpopularniejszych sposobów spędzania czasu należy popularna w Dalmacji karciana gra towarzyska briškula.

Koniec lata i początek jesieni

Koniec wakacji i początek jesieni jest moją ulubioną porą na wizytę w regionie. To okres zbioru winogron – najważniejszy czas w życiu rawnokotarskiej wsi. Berba grožđa, zwana w Dalmacji trganjem, jest z pewnością zajęciem satysfakcjonującym. Choć nie należy do prac lekkich i łatwych. Jakże wtedy łatwo nawiązać nowe znajomości. Tym bardziej, że chętnych rąk do pracy nigdy za wiele. Wieczory przy kieliszku wina, bevandy czy gemištu, na które obowiązkowo zostaniemy zaproszeni, wynagrodzą wszystkie niewygody. A pożegnania, pod rozgwiażdżonym, dalmatyńskim niebem, bywają długie!

Nieco później, na przełomie października i listopada, rozpoczyna się zbiór oliwek. Można odnieść wrażenie, że ich uprawa jest w regionie zajęciem pobocznym, wykonywanym raczej na własne potrzeby.

Jesienią nadadriatyckie plaże nie są już tak zatłoczone jak w sezonie. Woda w morzu jest wciąż ciepła, chociaż temperatura powietrza nie osiąga bardzo wysokich wartości. To właśnie jesienne miesiące są idealnym okresem na cieszenie się pięknymi, niezliczonymi wodospadami Krki i Zrmanji. W całym ich pięknie, sile i okazałości. Wrześniowa lub nawet październikowa pogoda ułatwia odkrywanie południowego Welebitu i masywu Dinary. Okoliczne restauracje nie są tak zatłoczone jak w pełni lata, a lokalne stragany są wciąż wypełnione świeżymi owocami.

Ravni Kotari – cel podróży

Ravni Kotari, choć leżące w bezpośredniej bliskości atrakcyjnej części wybrzeża adriatyckiego, nie były i nie są – o dziwo! – powszechnie kojarzone z turystyką. Region stanowić może jednak doskonałą alternatywę dla zatłoczonego wybrzeża. Turysta jest tu w stanie z łatwością znaleźć luksusową, kamienną willę z basenem. W domu urządzonym w oryginalny sposób zwykle znajduje się miejsce do przygotowywania lokalnych przysmaków. Gospodarz chętnie udzieli wskazówek i sam pomoże w przyrządzeniu tradycyjnego posiłku. Taka willa, pozostająca w akceptowalnej odległości od morza, położona w cichej wsi, jest zazwyczaj otoczona pachnącym ogrodem owocowym. A to wszystko w odległości nie przekraczającej półgodzinnej jazdy samochodem na plażę.

Rawnokotarskie wsie stanowią również doskonały punkt wypadowy dla aktywnych turystów. Region przecina autostrada E65 umożliwiając komfortowy dojazd do Splitu i Trogiru. Zabytki Zadaru i Szybenika są na wyciągnięcie ręki. Podobnie jak bajeczne Kornaty i pozostałe wyspy północnodalmatyńskiego wybrzeża.

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *